Dzwoni bliska osoba i prosi o pieniądze? Uważaj na nowe oszustwa z AI i nie tylko

Grafika ostrzegająca przed oszustwem z AI, w którym przestępca podszywa się pod bliską osobę podczas rozmowy telefonicznej.

Dzwoni ktoś bliski. Na ekranie może wyświetlać się znany numer. Głos brzmi znajomo. Osoba po drugiej stronie mówi, że jest w nagłej sytuacji i szybko potrzebuje pieniędzy. To może być oszustwo.

Przestępcy wykorzystują nie tylko fałszywe SMS-y i e-maile, ale też zaufanie do głosu, numeru telefonu i osób, które znamy.

Znajomy głos i numer telefonu nie wystarczą

Oszust może podszywać się pod członka rodziny albo bliską osobę: syna, córkę, wnuka, partnera, rodzica albo znajomego. Może twierdzić, że miał wypadek, został zatrzymany, zgubił dokumenty albo pilnie potrzebuje pieniędzy.

Taki scenariusz działa na emocjach. Chodzi o to, żeby odbiorca nie miał czasu spokojnie sprawdzić sytuacji. Pojawia się presja: „to pilne”, „nie mów nikomu”, „wyślij pieniądze teraz”.

Dodatkowym zagrożeniem jest sztuczna inteligencja. Głos w słuchawce może brzmieć jak głos prawdziwej osoby, bo został wygenerowany lub sklonowany na podstawie krótkiego nagrania. Policja ostrzega, że rozmowa z „córką”, „wnukiem” czy „pracownikiem banku” może brzmieć bardzo realistycznie.

W czasach rozwoju narzędzi AI znajomy głos i znany numer telefonu nie dają już takiego poczucia bezpieczeństwa jak kiedyś. Mogą pomagać w ocenie sytuacji, ale nie powinny być jedyną podstawą decyzji o wysłaniu pieniędzy, podaniu danych albo kliknięciu w link.

Ustalcie rodzinne hasło bezpieczeństwa

Dobrym rozwiązaniem może być wcześniejsze ustalenie z bliskimi prostego hasła bezpieczeństwa. To słowo lub krótkie zdanie, które znają tylko konkretne osoby. Jeśli ktoś dzwoni i prosi o pilny przelew, możesz poprosić o podanie hasła.

Hasło powinno być łatwe do zapamiętania, ale nieoczywiste. Nie powinno pojawiać się w mediach społecznościowych. Najlepiej ustalić je w rozmowie z bliskimi, a nie przesyłać SMS-em lub komunikatorem.

Jeśli hasło nie pada, rozmowa wydaje się nietypowa albo rozmówca naciska na szybkie działanie, rozłącz się. Skontaktuj się z tą osobą innym kanałem: na zapisany wcześniej numer, przez komunikator albo przez inną bliską osobę.

Przykłady CERT tylko z maja 2026 r.

Podobny mechanizm widać w przykładach opisywanych przez CERT Polska. To aktualne przykłady tylko z maja 2026 r. Zmienia się pretekst, ale cel jest podobny: wyłudzić dane, dane karty płatniczej, login do banku, pieniądze albo dostęp do urządzenia.

CERT opisał kampanię podszywającą się pod bank i informującą o konieczności aktualizacji danych. Fałszywa strona wyłudzała login i hasło do bankowości internetowej.

W innym przypadku wiadomość wyglądała jak prośba o wycenę produktów lub usług. Oszuści używali danych prawdziwych firm i pracowników, a załącznik zawierał szkodliwe oprogramowanie umożliwiające przejęcie urządzenia.

Pojawiły się też wiadomości podszywające się pod NFZ. Odbiorca miał otrzymać rzekomy zwrot kosztów leczenia, ale link prowadził do strony wyłudzającej dane osobowe i dane karty płatniczej.

Kolejne przykłady dotyczyły fałszywej przesyłki kurierskiej, SMS-a o rzekomym mandacie oraz wiadomości podszywającej się pod twórców chatbotów AI i informującej o konieczności ponowienia płatności za ChatGPT.

Co łączy te sytuacje?

W każdym przypadku oszust próbuje wykorzystać zaufanie: do bliskiej osoby, banku, instytucji publicznej, firmy kurierskiej, znanej usługi albo numeru telefonu.

Drugim wspólnym elementem jest presja. Masz działać szybko: kliknąć, zapłacić, podać dane, otworzyć załącznik albo przesłać pieniądze. CERT Polska wyjaśnia, że phishing to podszywanie się pod osobę lub instytucję w celu wyłudzenia poufnych informacji albo zainfekowania urządzenia.

Warto też uważnie sprawdzać adres strony, na którą prowadzi link. Fałszywa strona może wyglądać podobnie do prawdziwej, ale różnić się adresem domeny. Ten szczegół może zdecydować o bezpieczeństwie danych i pieniędzy.

Podsumowanie

Znany numer, znajomy głos albo wiarygodnie wyglądająca wiadomość nie są już wystarczającym dowodem, że kontakt jest prawdziwy. AI i nowe technologie niestety zwiększają możliwości po stronie oszustów: pozwalają lepiej podszywać się pod ludzi, instytucje i znane usługi.

Dlatego musimy być bardziej, a nie mniej czujni. Najważniejszy moment to chwila przed kliknięciem, podaniem danych albo wysłaniem pieniędzy, bo wtedy wciąż mamy szansę przerwać cały schemat. To moment, w którym można zatrzymać emocje, sprawdzić rozmówcę innym kanałem, zweryfikować adres strony albo poprosić o rodzinne hasło bezpieczeństwa. Jeśli zareagujemy wtedy spokojnie, oszustwo może pozostać tylko nieudaną próbą kontaktu, a nie skończyć się utratą pieniędzy, danych karty, loginu do banku albo dostępu do urządzenia.

Źródła

💰 Pomóż nam działać bardziej skutecznie w obronie konsumentów! 💪
💖 Nawet mała darowizna znaczy dla nas dużo. 💖

🛒 Czy wiesz, że możesz nas wspierać… całkowicie za darmo? 😍

To nie żaden haczyk – to FaniMani.pl. Możesz pomagać naszej fundacji przy okazji codziennych zakupów online, w ponad 1800 sklepach internetowych, nie wydając przy tym ani grosza więcej ze swojego portfela.

 

📌 Jak to działa?

✔️ Zarejestruj się jednorazowo i wybierz Fundację Konsumentów

✔️ Zainstaluj Przypominajkę FaniMani w swojej przeglądarce i/lub pobierz aplikację mobilną na swojego smartfona

✔️ Przed zakupami kliknij „Aktywuj darowiznę”

✔️ Przejdź do sklepu i kupuj jak zwykle, bez dodatkowych opłat

 

🎁 Dla Ciebie cena pozostaje ta sama, a sklep, w którym zamawiasz, dzieli się swoim zyskiem i przekazuje średnio 2,5% wartości Twoich zakupów na nasze działania w formie darowizny. 💸

 

👉 Zarejestruj się tutaj i pomagaj bezpłatnie: https://fanimani.pl/fundacja-konsumentow

Reklamy oszustów na platformach Meta, TikTok i Google. BEUC składa skargę do Komisji Europejskiej

Ilustracja przedstawia użytkownika zgłaszającego reklamę oszustwa finansowego w mediach społecznościowych oraz procentowy podział reakcji platformy po zgłoszeniu.

BEUC i organizacje konsumenckie z 13 krajów sprawdziły, jak Meta, TikTok i Google reagują na zgłoszenia dotyczące oszukańczych reklam finansowych. W maju 2026 r. złożyły skargę do Komisji Europejskiej i właściwych organów krajowych. Według raportu problem dotyczy nie tylko samych reklam, ale także skuteczności mechanizmów zgłaszania, przejrzystości reklam i ograniczania ryzyk systemowych przez największe platformy.

Reklamy, które mogą prowadzić do strat

Raport BEUC pokazuje, że reklamy internetowe stały się jednym z kanałów, przez które konsumenci mogą trafiać na fałszywe oferty finansowe. Chodzi m.in. o reklamy dotyczące inwestycji, kryptowalut, pożyczek lub szybkiego zarobku.

Skala ryzyka jest duża. Według wspólnego raportu EBA i EBC wartość oszustw płatniczych raportowanych w Europejskim Obszarze Gospodarczym wyniosła w 2024 r. 4,2 mld euro. To o 17% więcej niż rok wcześniej. Największą wartość oszustw odnotowano przy przelewach i płatnościach kartą.

Co sprawdziły organizacje konsumenckie?

Od grudnia 2025 r. do marca 2026 r. BEUC i 13 organizacji konsumenckich prowadziły zbieranie dowodów dotyczących reklam finansowych widocznych na Meta, TikToku i Google. Organizacje wskazały na możliwe naruszenia DSA, czyli aktu o usługach cyfrowych.

Według BEUC problem dotyczy m.in. zgłaszania nielegalnych treści, przejrzystości reklam, systemów skarg, usuwania oszustów z platform oraz ograniczania ryzyk systemowych.

893 zgłoszone reklamy

W ramach badania organizacje konsumenckie zgłosiły łącznie 893 reklamy uznane za oszukańcze: 503 na Meta, 360 na TikToku i 30 na Google.

Meta usunęła 146 z 503 zgłoszonych reklam, odrzuciła 216 zgłoszeń, 90 pozostawiła bez reakcji, a 51 reklam zostało usuniętych przez reklamodawcę przed weryfikacją platformy. TikTok usunął 79 z 360 reklam, odrzucił 74 zgłoszenia, 73 zignorował, a w 134 przypadkach wskazał, że reklama została usunięta przed oceną. Google usunął 18 z 30 reklam, odrzucił 7 zgłoszeń i zignorował 5.

BEUC zaznacza, że mniejsza liczba reklam zebranych w przypadku Google nie oznacza, że problem na tej platformie jest mniej poważny. Według raportu wynikało to głównie z ograniczonych zasobów podczas zbierania dowodów.

Dlaczego DSA ma tu znaczenie?

DSA nakłada szczególne obowiązki na bardzo duże platformy internetowe i bardzo duże wyszukiwarki internetowe. To usługi, które mają ponad 45 mln użytkowników miesięcznie w Unii Europejskiej. Po wyznaczeniu przez Komisję Europejską muszą spełniać najbardziej rygorystyczne obowiązki DSA, m.in. dotyczące reklam, moderacji treści, systemów rekomendacji i ryzyk systemowych.

Komisja Europejska prowadzi listę wyznaczonych bardzo dużych platform i wyszukiwarek oraz działań nadzorczych wobec nich. Na tej liście znajdują się m.in. usługi Google, Meta i TikTok.

Problem z repozytoriami reklam

Jednym z ważnych elementów DSA są repozytoria reklam. To publiczne biblioteki reklam, które mają ułatwiać kontrolę nad nielegalnymi reklamami, manipulacyjnymi praktykami i dezinformacją.

BEUC wskazuje jednak, że w praktyce te narzędzia mają ograniczenia. Na Meta i TikToku można wyszukiwać reklamy po słowach kluczowych, natomiast w Google wyszukiwanie jest ograniczone głównie do nazw reklamodawców lub adresów stron.

Ten problem nie dotyczy wyłącznie raportu BEUC. W maju 2025 r. Komisja Europejska poinformowała TikToka o wstępnej ocenie, że jego repozytorium reklam nie spełnia obowiązków wynikających z DSA. Komisja wskazała, że takie repozytoria są ważne m.in. dla wykrywania reklam oszustw i fałszywych reklam.

Polski kontekst: koordynator ds. usług cyfrowych

DSA działa nie tylko na poziomie unijnym. Każde państwo członkowskie ma obowiązek wyznaczyć koordynatora ds. usług cyfrowych. W Polsce tymczasowo funkcję tę pełni Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, ale jego rola jest ograniczona ponieważ nie doszło do implementacji DSA. Według naszych ustaleń trwają obecnie prace nad dwoma projektami ustaw, które dążą do zmiany tej sytuacji.

Czego domagają się organizacje konsumenckie?

BEUC i organizacje konsumenckie wzywają Komisję Europejską oraz właściwe organy krajowe do wszczęcia lub przyspieszenia postępowań dotyczących zgodności Meta, TikToka i Google z DSA. Domagają się też zobowiązania platform do dostosowania praktyk do DSA oraz nakładania kar w przypadku dalszego braku zgodności.

Podsumowanie

Raport BEUC pokazuje, że problem oszukańczych reklam finansowych nie kończy się na samych reklamach. Dotyczy także tego, czy największe platformy skutecznie identyfikują ryzyko, czy usuwają oszustów, czy zapewniają przejrzystość reklam oraz czy użytkownicy mogą łatwo zgłaszać nielegalne treści.

Źródła

Raport BEUC: „Sponsored by Scammers”, maj 2026 r.
Raport EBA/EBC: „2025 report on payment fraud”
Komisja Europejska: informacje o VLOP/VLOSE w DSA
Komisja Europejska: lista nadzorowanych VLOP i VLOSE
Komisja Europejska: wstępne ustalenia dotyczące repozytorium reklam TikToka
UKE: Koordynator ds. usług cyfrowych w Polsce

💰 Pomóż nam działać bardziej skutecznie w obronie konsumentów! 💪
💖 Nawet mała darowizna znaczy dla nas dużo. 💖

🛒 Czy wiesz, że możesz nas wspierać… całkowicie za darmo? 😍

To nie żaden haczyk – to FaniMani.pl. Możesz pomagać naszej fundacji przy okazji codziennych zakupów online, w ponad 1800 sklepach internetowych, nie wydając przy tym ani grosza więcej ze swojego portfela.

 

📌 Jak to działa?

✔️ Zarejestruj się jednorazowo i wybierz Fundację Konsumentów

✔️ Zainstaluj Przypominajkę FaniMani w swojej przeglądarce i/lub pobierz aplikację mobilną na swojego smartfona

✔️ Przed zakupami kliknij „Aktywuj darowiznę”

✔️ Przejdź do sklepu i kupuj jak zwykle, bez dodatkowych opłat

 

🎁 Dla Ciebie cena pozostaje ta sama, a sklep, w którym zamawiasz, dzieli się swoim zyskiem i przekazuje średnio 2,5% wartości Twoich zakupów na nasze działania w formie darowizny. 💸

 

👉 Zarejestruj się tutaj i pomagaj bezpłatnie: https://fanimani.pl/fundacja-konsumentow

Niebezpieczna chemia w produktach. Inspekcja Handlowa skontrolowała biżuterię, odzież i tekstylia

Konsument sprawdza w domu obrus ceratowy, biżuterię i wyroby skórzane po kontroli Inspekcji Handlowej dotyczącej substancji chemicznych w produktach.

Inspekcja Handlowa sprawdziła, czy produkty dostępne na rynku zawierają niebezpieczne substancje chemiczne i czy ich poziom nie przekracza dopuszczalnych limitów. Badania objęły m.in. biżuterię, odzież, galanterię skórzaną, obrusy ceratowe i pościel. W 24 z 332 zbadanych partii wykryto przekroczenia. To ponad 7 proc. skontrolowanych produktów.

Co sprawdziła Inspekcja Handlowa?

Kontrolę przeprowadzono w 2025 r. Eksperci Laboratorium UOKiK w Łodzi zbadali łącznie 332 partie produktów. Sprawdzono także 344 przedsiębiorców: 25 producentów, 21 importerów, 27 hurtowni i 271 placówek handlu detalicznego.

Badania dotyczyły zawartości kadmu, ołowiu, chromu(VI), ftalanów i formaldehydu. Kontrolowano m.in. biżuterię, wyroby skórzane, jeansy, ubrania z włókien naturalnych, płaszcze, obrusy ceratowe i pościel.

Co wykryto?

Najwięcej nieprawidłowości dotyczyło biżuterii i obrusów ceratowych. W 11 partiach obrusów ceratowych wykryto przekroczenia ftalanów. Najwyższy wynik wyniósł 5,70 ± 0,86 proc., przy dopuszczalnym poziomie nie większym niż 0,1 proc. To około 57-krotne przekroczenie limitu.

W 11 partiach biżuterii stwierdzono przekroczenia kadmu lub ołowiu. W 3 partiach przekroczone były oba limity, w 6 partiach limit kadmu, a w 2 partiach limit ołowiu. Największe przekroczenie kadmu wyniosło powyżej 40 000 mg/kg, przy limicie 100 mg/kg. To ponad 400-krotne przekroczenie. Największe stężenie ołowiu wyniosło powyżej 166 667 mg/kg, przy limicie 500 mg/kg. To około 333-krotne przekroczenie.

Nieprawidłowości wykryto też w 2 partiach wyrobów skórzanych lub zawierających części ze skóry naturalnej. Chodziło o przekroczenie chromu(VI). Najwyższy wynik wyniósł 6,4 mg/kg, przy limicie 3 mg/kg. To ponad 2-krotne przekroczenie.

Co to może oznaczać dla konsumenta?

Ftalany, w tym DEHP wykrywany w części obrusów ceratowych, są używane do zmiękczania tworzyw sztucznych, m.in. PVC. Przy ftalanach problemem zwykle nie są natychmiastowe objawy po jednym kontakcie, ale możliwe skutki długotrwałego narażenia. Źródła zdrowotne wskazują m.in. na możliwy wpływ części ftalanów na gospodarkę hormonalną, płodność i rozwój dzieci.

Ołów może długo nie dawać wyraźnych objawów. Jeśli objawy występują, mogą być nieswoiste: zmęczenie, drażliwość, bóle głowy, bóle brzucha, zaparcia albo problemy z koncentracją. U dzieci szczególnie niepokojące są trudności rozwojowe, problemy z nauką lub zmiany zachowania.

Kadm i ołów to metale ciężkie, które mogą kumulować się w organizmie. W przypadku biżuterii ryzyko rośnie zwłaszcza wtedy, gdy produkt jest używany przez dziecko, trafia do ust, ściera się albo ma uszkodzoną powłokę.

Chrom(VI) ma szczególne znaczenie przy wyrobach skórzanych mających kontakt ze skórą. Sygnałem ostrzegawczym mogą być świąd, zaczerwienienie, pieczenie, wysypka, podrażnienie albo wyprysk po kontakcie z produktem. Raport Inspekcji Handlowej wskazuje też, że chrom(VI) może powodować alergie, podrażnienia skóry oraz choroby nowotworowe.

Jak sprawdzić produkt w domu?

Najpierw sprawdź, czy produkt znajduje się w wykazie opublikowanym przy kontroli. Porównaj nazwę produktu, markę, dane producenta lub importera oraz opis wyrobu. Wykaz zawiera konkretne produkty, wyniki badań i informacje o decyzjach albo sprawach w toku.

Jeśli masz obrus ceratowy z PVC, zachowaj szczególną ostrożność, gdy jest używany przy jedzeniu, przy dzieciach, jest stary, uszkodzony, lepki albo ma intensywny zapach plastiku. Jeśli produkt znajduje się w wykazie jako zakwestionowany, najlepiej przestać go używać.

Przy biżuterii niepokojące jest szczególnie używanie jej przez dzieci, wkładanie do ust, kontakt z uszkodzoną skórą, ścieranie powłoki albo brak danych producenta lub importera.

Przy wyrobach skórzanych przerwij używanie produktu, jeśli po kontakcie pojawia się podrażnienie skóry. Jeśli objawy są silne, powtarzają się albo dotyczą dziecka, skontaktuj się z lekarzem.

Gdzie śledzić ostrzeżenia?

Sprawdzaj komunikaty UOKiK i ogłoszenia dotyczące niebezpiecznych produktów. Możesz też korzystać z unijnego systemu Safety Gate, w którym publikowane są alerty o niebezpiecznych produktach nieżywnościowych, m.in. odzieży, obuwiu, biżuterii, kosmetykach i zabawkach.

Pisaliśmy o tym także przy sprawie łyżki do spaghetti, w której szkodliwe substancje wykryto w produkcie codziennego użytku. To dobry przykład, że ryzykowny produkt nie musi wyglądać podejrzanie. Dlatego warto sprawdzać oficjalne ostrzeżenia, a nie polegać wyłącznie na wyglądzie czy zapachu.

Podsumowanie

Kontrola Inspekcji Handlowej pokazuje, że przekroczenia dopuszczalnych limitów substancji chemicznych mogą dotyczyć zwykłych produktów domowych: obrusów ceratowych, biżuterii i wyrobów skórzanych. Dla konsumenta najważniejsze są trzy kroki: sprawdzić wykaz produktów, przerwać używanie zakwestionowanego wyrobu i śledzić oficjalne ostrzeżenia o niebezpiecznych produktach.

Źródła

💰 Pomóż nam działać bardziej skutecznie w obronie konsumentów! 💪
💖 Nawet mała darowizna znaczy dla nas dużo. 💖

🛒 Czy wiesz, że możesz nas wspierać… całkowicie za darmo? 😍

To nie żaden haczyk – to FaniMani.pl. Możesz pomagać naszej fundacji przy okazji codziennych zakupów online, w ponad 1800 sklepach internetowych, nie wydając przy tym ani grosza więcej ze swojego portfela.

 

📌 Jak to działa?

✔️ Zarejestruj się jednorazowo i wybierz Fundację Konsumentów

✔️ Zainstaluj Przypominajkę FaniMani w swojej przeglądarce i/lub pobierz aplikację mobilną na swojego smartfona

✔️ Przed zakupami kliknij „Aktywuj darowiznę”

✔️ Przejdź do sklepu i kupuj jak zwykle, bez dodatkowych opłat

 

🎁 Dla Ciebie cena pozostaje ta sama, a sklep, w którym zamawiasz, dzieli się swoim zyskiem i przekazuje średnio 2,5% wartości Twoich zakupów na nasze działania w formie darowizny. 💸

 

👉 Zarejestruj się tutaj i pomagaj bezpłatnie: https://fanimani.pl/fundacja-konsumentow

Mniej produktu, ta sama cena. Czym jest shrinkflacja i jak się przed nią bronić?

Grafika pokazująca shrinkflację: identyczna cena dwóch produktów, ale mniejsza gramatura widoczna dopiero pod lupą.

Kupujesz znany produkt, widzisz podobne opakowanie i podobną cenę. Dopiero po chwili okazuje się, że w środku jest mniej niż wcześniej. To właśnie shrinkflacja, nazywana też downsizingiem, czyli zmniejszanie ilości produktu bez proporcjonalnego obniżenia ceny. Problem pojawia się szczególnie wtedy, gdy zmiana ilości jest trudna do zauważenia, a cena jednostkowa rośnie.

Milka 90 g zamiast 100 g. Sprawa trafiła do sądu

Sprawa tabliczek Milka dobrze pokazuje, jak shrinkflacja może wyglądać w praktyce. Verbraucherzentrale Hamburg, niemiecka organizacja konsumencka, pozwała Mondelez Deutschland przed sądem w Bremie. Powodem była redukcja zawartości wielu tabliczek Milka ze 100 g do 90 g bez — zdaniem organizacji — wystarczająco widocznego poinformowania konsumentów o zmianie.

Według relacji Guardiana sąd w Bremie uznał, że Mondelez wprowadził konsumentów w błąd, zmniejszając tabliczkę Milki ze 100 g do 90 g bez wyraźnej zmiany charakterystycznego fioletowego opakowania. Z tej samej relacji wynika, że cena tabliczki wzrosła z 1,49 euro do 1,99 euro.

Shrinkflacja, downsizing, reduflacja. Różne nazwy podobnego zjawiska

W Polsce UOKiK używa pojęcia downsizing. W raporcie urzędu zjawisko opisano jako pomniejszanie zawartości opakowań lub gramatury produktów przy zachowaniu wielkości opakowania i poziomu ceny.

W języku angielskim najczęściej pojawia się określenie shrinkflation albo product downsizing. We Francji używa się także określenia réduflation, a w niemieckiej debacie konsumenckiej funkcjonuje pojęcie Mogelpackung, czyli opakowanie, które może sprawiać mylące wrażenie co do rzeczywistej ilości produktu.

Dlaczego trudno to zauważyć?

Shrinkflacja bywa trudna do zauważenia, ponieważ wiele zakupów robimy nawykowo. Konsument często sięga po znany produkt, rozpoznaje kolor, kształt i układ opakowania. Nie zawsze sprawdza wagę albo objętość przy każdym zakupie.

BLS, amerykański urząd statystyczny, wskazuje, że downsizing może być łatwy do przeoczenia, bo producenci mogą zmieniać rozmiar produktu na różne sposoby, na przykład przez zmianę opakowania albo ilości produktu w środku. W praktyce cena na półce może wyglądać stabilnie, ale jeśli produktu jest mniej, konsument płaci więcej za jednostkę.

Cena jednostkowa ma znaczenie

Przy shrinkflacji warto patrzeć nie tylko na cenę całego opakowania, ale także na cenę jednostkową. To cena za kilogram, litr, 100 g, 100 ml albo sztukę. Komisja Europejska wskazuje, że przepisy o oznaczaniu cen mają pomagać konsumentom porównywać produkty przez podawanie ceny sprzedaży i ceny za jednostkę miary.

Jeżeli opakowanie kosztuje tyle samo, ale zawiera mniej produktu, cena jednostkowa rośnie. To właśnie ona pozwala zobaczyć podwyżkę, której nie zawsze widać po samej cenie na półce.

Francja wprowadziła obowiązek informowania o shrinkflacji

Francja zdecydowała się na szczególne rozwiązanie. Od 1 lipca 2024 r. określone sklepy muszą informować klientów o produktach, których ilość została zmniejszona, a cena w przeliczeniu na jednostkę wzrosła. Obowiązek dotyczy m.in. sklepów o powierzchni sprzedaży powyżej 400 m².

To przykład podejścia, w którym konsument nie musi samodzielnie wychwytywać każdej zmiany gramatury. Informacja o zmianie ma być pokazana w sklepie w sposób widoczny i czytelny.

Shrinkflacja ma też „kuzyna”: skimpflację

Organizacja Which? zwraca uwagę także na zjawisko pokrewne: skimpflację. W tym przypadku produkt niekoniecznie staje się mniejszy, ale może pogorszyć się jego skład, jakość albo zakres usługi. Dla konsumenta efekt może być podobny: płaci tyle samo albo więcej, ale otrzymuje mniej wartości.

Which? opisywało też przykłady shrinkflacji w różnych kategoriach produktów, m.in. płyn do płukania ust Listerine, herbatę PG Tips, produkty papierowe Andrex czy sos Bisto. To pokazuje, że problem nie dotyczy wyłącznie słodyczy.

Podsumowanie

Samo zmniejszenie gramatury nie przesądza jeszcze o naruszeniu prawa. Znaczenie ma jednak to, czy konsument może łatwo zrozumieć, co się zmieniło. Jeżeli opakowanie wygląda podobnie, cena pozostaje zbliżona albo rośnie, a produktu jest mniej lub jego jakość jest gorsza, konsument może nie zauważyć realnej podwyżki.

Dlatego warto wyrobić w sobie prosty nawyk: w sklepie patrzeć nie tylko na główną cenę produktu, która niestety najbardziej rzuca się w oczy, ale przede wszystkim na cenę jednostkową — za kilogram, litr, 100 g, 100 ml albo sztukę. To ona pokazuje, ile naprawdę płacimy. Jeśli zaczniemy regularnie porównywać ceny jednostkowe, shrinkflacja będzie nas znacznie rzadziej zaskakiwać.

Źródła

💰 Pomóż nam działać bardziej skutecznie w obronie konsumentów! 💪
💖 Nawet mała darowizna znaczy dla nas dużo. 💖

🛒 Czy wiesz, że możesz nas wspierać… całkowicie za darmo? 😍

To nie żaden haczyk – to FaniMani.pl. Możesz pomagać naszej fundacji przy okazji codziennych zakupów online, w ponad 1800 sklepach internetowych, nie wydając przy tym ani grosza więcej ze swojego portfela.

 

📌 Jak to działa?

✔️ Zarejestruj się jednorazowo i wybierz Fundację Konsumentów

✔️ Zainstaluj Przypominajkę FaniMani w swojej przeglądarce i/lub pobierz aplikację mobilną na swojego smartfona

✔️ Przed zakupami kliknij „Aktywuj darowiznę”

✔️ Przejdź do sklepu i kupuj jak zwykle, bez dodatkowych opłat

 

🎁 Dla Ciebie cena pozostaje ta sama, a sklep, w którym zamawiasz, dzieli się swoim zyskiem i przekazuje średnio 2,5% wartości Twoich zakupów na nasze działania w formie darowizny. 💸

 

👉 Zarejestruj się tutaj i pomagaj bezpłatnie: https://fanimani.pl/fundacja-konsumentow

Cena ma znaczenie: jak zmowy cenowe i pozorne promocje uderzają w konsumentów

Ilustracja pokazująca cenę jako dźwignię między interesem konsumenta a zyskiem przedsiębiorcy.

W relacji między przedsiębiorcą a konsumentem istnieje naturalne napięcie interesów. Firma dąży do tego, aby sprzedaż była jak najbardziej opłacalna. Konsument chce kupić produkt lub usługę na możliwie korzystnych i uczciwych warunkach. Jednym z najważniejszych punktów tego napięcia jest cena — bo to na nią można wpływać w sposób, który dla klienta nie zawsze jest od razu widoczny.

W ostatnich miesiącach UOKiK kilkukrotnie informował o działaniach dotyczących cen. Sprawy dotyczyły zarówno zmów cenowych, jak i nieprawidłowego oznaczania promocji. 7 stycznia 2026 r. Urząd poinformował o decyzji dotyczącej zmowy cenowej przy sprzedaży wyposażenia łazienkowego marki Oltens. 12 stycznia 2026 r. opublikował komunikat o decyzjach wobec Zalando i Temu w sprawie oznaczania obniżek. 29 kwietnia 2026 r. poinformował o zarzutach wobec Black Red White, Żabka Nano oraz Peek & Cloppenburg. 4 maja 2026 r. opisał decyzję dotyczącą zmowy cenowej i podziału rynku przy sprzedaży paneli podłogowych oraz akcesoriów.

Te sprawy pokazują, że cena nie jest tylko liczbą na etykiecie. To informacja, która pozwala konsumentowi ocenić, czy oferta jest rzeczywiście korzystna. Jeżeli cena jest sztucznie utrzymywana, niejasno prezentowana albo zestawiona z mylącym punktem odniesienia, konsument może zapłacić więcej albo podjąć decyzję w przekonaniu, że korzysta z okazji, której w rzeczywistości nie ma.

Cena wpływa na decyzję

Cena decyduje o tym, czy uznasz zakup za opłacalny. Ma znaczenie przy codziennych wydatkach, ale też przy większych decyzjach, takich jak remont lub urządzanie mieszkania. Dlatego praktyki przedsiębiorców związane z cenami mogą bezpośrednio wpływać na to, ile faktycznie płacisz.

W sprawie Decora i Bel-Pol UOKiK wskazał, że przez ponad 5 lat ceny paneli podłogowych z oferty Decora i akcesoriów do nich były sztucznie zawyżane. Według Urzędu oznaczało to wyższe ceny dla osób remontujących lub urządzających mieszkania i domy. Decyzja w tej sprawie nie jest prawomocna.

Zmowa cenowa: gdy sprzedawcy nie konkurują ceną

Decyzja Prezesa UOKiK z 4 maja 2026 r. dotyczyła zmowy cenowej i podziału rynku między spółkami Decora i Bel-Pol. Niedozwolone porozumienie trwało od marca 2019 r. do kwietnia 2024 r. Obejmowało m.in. panele winylowe, podkłady pod panele winylowe i laminowane, listwy przypodłogowe oraz profile podłogowe produkowane przez Decora.

Według UOKiK Decora narzucała swoim kontrahentom ceny detaliczne sprzedaży paneli i akcesoriów. Przekazywała im cenniki oraz wskazywała ceny, poniżej których nie można było sprzedawać produktów. Urząd opisał też mechanizm monitorowania cen. Jeśli sprzedawca oferował produkty taniej, mogło mu grozić m.in. pozbawienie rabatów, wstrzymanie dostaw albo odebranie towarów znajdujących się już w sklepie.

Mechanizm ograniczania konkurencji cenowej UOKiK opisał także w decyzji dotyczącej wyposażenia łazienkowego marki Oltens, o której poinformował 7 stycznia 2026 r. Urząd uznał, że spółka ustalała z partnerami minimalne ceny odsprzedaży w internecie. Takie porozumienie ograniczało konkurencję cenową między sklepami i pozbawiało konsumentów szansy na realnie niższe ceny.

Podział rynku: gdy klient traci wybór

Drugą praktyką opisaną w sprawie Decora i Bel-Pol był podział rynku. Decora i Bel-Pol ustalili, którzy klienci hurtowi będą obsługiwani przez każdą ze spółek. Bel-Pol miał nie sprzedawać paneli i akcesoriów przedsiębiorcom, którzy nabywali je od Decora.

Według UOKiK oznaczało to, że odbiorcy hurtowi przypisani do Decory nie mogli samodzielnie wybrać, od kogo kupią produkty. Prezes UOKiK nałożył na spółki Decora i Bel-Pol oraz dwóch menedżerów kary w łącznej wysokości blisko 34 mln zł.

Promocja musi mieć punkt odniesienia

Cena może wprowadzać w błąd także wtedy, gdy dotyczy promocji. 29 kwietnia 2026 r. Prezes UOKiK poinformował o zarzutach wobec sklepów Black Red White, Żabka Nano oraz Peek & Cloppenburg. Sprawa dotyczyła braku lub nieprawidłowego informowania o najniższej cenie produktu z okresu 30 dni przed obniżką.

Ta informacja jest ważna, bo pozwala sprawdzić, czy promocja rzeczywiście oznacza korzyść. UOKiK wyjaśnia, że gdy sprzedawca używa określeń takich jak „obniżka”, „promocja”, „przecena” lub „okazja”, obok aktualnej ceny powinien podać najniższą cenę, która obowiązywała w okresie 30 dni przed wprowadzeniem obniżki.

W przypadku Black Red White Inspekcja Handlowa zweryfikowała m.in. 454 etykiety cenowe oraz informacje na plakatach, banerach i ulotkach. Według UOKiK nieprawidłowości dotyczyły m.in. braku informacji o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką oraz wprowadzania w błąd co do korzyści cenowej.

UOKiK podał przykład: aktualna cena promocyjna wynosiła 989 zł, cena przekreślona 1439 zł, a najniższa cena w okresie 30 dni przed obniżką — 899 zł. W takiej sytuacji konsument faktycznie nie oszczędzał względem najniższej wcześniejszej ceny.

Problem dotyczy także zakupów online

Nieprawidłowe informowanie o promocjach nie ogranicza się do sklepów stacjonarnych. 12 stycznia 2026 r. Prezes UOKiK poinformował o decyzjach dotyczących platform Zalando i Temu. Według Urzędu kupujący na tych platformach nie byli prawidłowo informowani o promocjach, w tym o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką. Kary nałożone na obie platformy wyniosły łącznie blisko 37 mln zł.

UOKiK podkreśla, że najniższa cena z 30 dni przed obniżką jest obowiązkowym elementem informacji o obniżce i punktem odniesienia do obliczania rabatu. Dla konsumenta oznacza to prostą zasadę: sama przekreślona cena albo duży procent rabatu nie wystarczą, żeby ocenić, czy oferta jest rzeczywiście korzystna.

Cena ma pozwalać na świadomą decyzję

Opisane sprawy pokazują różne mechanizmy wpływania na cenę. Przy zmowie cenowej problemem jest ograniczenie konkurencji i sztuczne utrzymywanie cen. Przy podziale rynku — ograniczenie wyboru po stronie odbiorców. Przy nieprawidłowym oznaczaniu obniżek — brak jasnej informacji, czy promocja daje rzeczywistą korzyść.

Dla konsumenta skutkiem może być wyższy koszt zakupu albo błędne przekonanie, że korzysta z atrakcyjnej obniżki. Dlatego przejrzystość cen jest jednym z podstawowych warunków uczciwego rynku.

Podsumowanie

Cena powinna pomagać w podjęciu świadomej decyzji. Jeżeli przedsiębiorcy ustalają ceny między sobą, narzucają minimalne ceny odsprzedaży albo nie pokazują właściwego punktu odniesienia przy promocji, konsument może tracić możliwość realnego porównania ofert. A bez porównania trudno mówić o rzeczywistym wyborze.

Źródła:

💰 Pomóż nam działać bardziej skutecznie w obronie konsumentów! 💪
💖 Nawet mała darowizna znaczy dla nas dużo. 💖

🛒 Czy wiesz, że możesz nas wspierać… całkowicie za darmo? 😍

To nie żaden haczyk – to FaniMani.pl. Możesz pomagać naszej fundacji przy okazji codziennych zakupów online, w ponad 1800 sklepach internetowych, nie wydając przy tym ani grosza więcej ze swojego portfela.

 

📌 Jak to działa?

✔️ Zarejestruj się jednorazowo i wybierz Fundację Konsumentów

✔️ Zainstaluj Przypominajkę FaniMani w swojej przeglądarce i/lub pobierz aplikację mobilną na swojego smartfona

✔️ Przed zakupami kliknij „Aktywuj darowiznę”

✔️ Przejdź do sklepu i kupuj jak zwykle, bez dodatkowych opłat

 

🎁 Dla Ciebie cena pozostaje ta sama, a sklep, w którym zamawiasz, dzieli się swoim zyskiem i przekazuje średnio 2,5% wartości Twoich zakupów na nasze działania w formie darowizny. 💸

 

👉 Zarejestruj się tutaj i pomagaj bezpłatnie: https://fanimani.pl/fundacja-konsumentow